piątek, 02 listopad 2012 17:00

Uciekinierzy z ZUS Wyróżniony

Napisał 
Oceń ten artykuł
(2 głosów)
image
 

Uciekinierzy z ZUS

Polska szkoła języka angielskiego w Anglii – choć brzmi to jak fikcja literacka, jest prawdziwe. Coraz więcej przedsiębiorców zatrudnia się za granicą na fikcyjnych etatach. Dzięki temu oszczędzają nawet kilka tysięcy złotych rocznie na składkach ZUS.

Agencja Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa ogłosiła w ubiegłym tygodniu, że rozpoczyna przelewanie na konta rolników dopłat bezpośrednich. Właściciele gruntów rolnych dostaną w 2009 roku 12,6 mld zł. Andrzej Kruklak, przedsiębiorca prowadzący na Mazowszu małą szkołę językową, na myśl o potężnym dofinansowaniu wsi robi się nerwowy. – Część rolników to tacy sami przedsiębiorcy jak ja. Nie dość, że dostają dotacje, to jeszcze mają prawo płacić składki KRUS – oburza się. 

Nie ma ziemi, więc nie może się stać rolnikiem i przenieść do KRUS. Inna sprawa, że już nie musi tego robić, ponieważ latem w akcie desperacji skorzystał z usług jednej z firm pomagających przenieść biznes za granicę. Dzięki temu posunięciu ograniczył wysokość składek obowiązkowego ubezpieczenia społecznego prawie o połowę. – Nie miałem wyjścia. Konkurencja wśród szkół językowych jest zabójcza. Ostatnio coraz trudniej było zarobić na utrzymanie, a składki ZUS trzeba płacić niezależnie od tego, czy firma przynosi zyski, czy straty – mówi rozgoryczony Kruklak. Tak więc jego szkoła języka angielskiego formalnie działa… w Wielkiej Brytanii. Ten przykład dobrze obrazuje fikcję systemu ubezpieczeń społecznych w Polsce. ZUS nigdy nie był w pełni samodzielną agendą zabezpieczenia emerytalnego. Prowadzony przez ZUS Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, który gromadzi pieniądze ze składek, a potem wypłaca emerytury, jest ciągle na minusie i funkcjonuje tylko dzięki corocznym wielomiliardowym dotacjom z budżetu, mimo że składki są stosunkowo wysokie. 

Za osobę zatrudnioną na etacie, zarabiającą 2 tys. zł brutto, co miesiąc trzeba odprowadzić do ZUS 646,4 zł i dodatkowo 155 zł w formie składki ubezpieczenia zdrowotnego. Dla porównania, rolnik z dochodem rocznym 24 tys. zł (2 tys. zł miesięcznie) odprowadzi do KRUS składkę w wysokości 68 zł miesięcznie. Tymczasem mikroprzedsiębiorca, czyli osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą osiągająca przychód w wysokości 2 tys. zł miesięcznie, musi odprowadzić do ZUS obowiązkowo ponad 850 zł miesięcznie. 

W wypadku rolników sprawa jest stosunkowo prosta – oni udają, że płacą, z kolei KRUS udaje, że wypłaca im emerytury. Świadczenia rolników są bowiem śmiesznie niskie. W wypadku przedsiębiorców śmiesznie już nie jest. Choć odprowadzają stosunkowo wysokie składki, to w przyszłości dostaną z ZUS niską emeryturę, na pograniczu świadczenia minimalnego, czyli obecnych 700 zł. Gołym okiem widać, że współpraca przedsiębiorców z ZUS nie jest oparta na warunkach partnerskich. Trudno się zatem dziwić, że chętnych do ucieczki z ZUS przybywa.

Metody są dwie: rejestracja firmy za granicą (co jednak pociąga za sobą wiele uciążliwych formalności i odstrasza chętnych) lub znacznie prostsze zatrudnienie się tam na fikcyjnym etacie. Większość osób wybiera tę drugą możliwość. Tak też zrobił Andrzej Kruklak – podpisał umowę z pośrednikiem, który zatrudnił go na fikcyjnym etacie w Wielkiej Brytanii, a nawet dał mu fikcyjny adres w niewielkim miasteczku w hrabstwie Berkshire, na zachód od Londynu. Od sierpnia Kruklak płaci pośrednikowi niecałe 480 zł miesięcznie, w zamian za co ten odprowadza za niego składkę ubezpieczeniową i zdrowotną w Anglii. – W ciągu roku zaoszczędzę w ten sposób prawie 4,5 tys. zł – cieszy się Kruklak. Dodaje, że oczywiście musiał ponieść pewne koszty – by zarejestrować się w Wielkiej Brytanii, musiał pojechać na Wyspy i zainwestować ponad tysiąc złotych w formularze oraz wynagrodzenie opiekuna. Mimo to ta operacja na pewno mu się opłaci. 

Osoba zatrudniona na minietacie w Wielkiej Brytanii może się postarać na przykład o zasiłek na dziecko. Ma też prawo do korzystania w Polsce z opieki zdrowotnej – rachunki za jego leczenie opłaci brytyjski NHS, odpowiednik polskiego NFZ. Są jednak również minusy takiego oszczędnego rozwiązania – przedsiębiorca powinien mieć świadomość, że w przyszłości nie dostanie w Polsce emerytury, a świadczenie zagraniczne (z kraju, w którym odprowadzał składki) będzie proporcjonalne do wysokości jego mikroetatu, czyli bardzo małe. Pod koniec listopada 2009 r. ostrzegała o tym minister pracy Jolanta Fedak. Ale to Polaków akurat nie zraża. – Zdaję sobie sprawę z tego, że przy składce rzędu 10 funtów nie będę miał kokosów na emeryturze, ale przecież moja emerytura z ZUS też byłaby głodowa – mówi Kruklak. 

Ilu polskich przedsiębiorców skorzystało z możliwości ucieczki od płacenia ZUS w kraju,nie wiadomo. Firm oferujących usługi przenoszenia składek do Wielkiej Brytanii, Szwecji, Finlandii i na Litwę (w wypadku tych krajów proceder jest najbardziej opłacalny) można znaleźć w internecie kilkanaście. ZUS szacuje, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy opcję emigracji składek wybrało kilka tysięcy przedsiębiorców. Zdaniem Andrzeja Sadowskiego z Centrum im. Adama Smitha, przenosząc się do tańszych systemów podatkowych, polscy przedsiębiorcy głosują nogami przeciwko niekonkurencyjnym warunkom prowadzenia biznesu w Polsce.– Ta swoboda to największa korzyść z wejścia do Unii Europejskiej – mówi Sadowski. Jego zdaniem zjawisko podatkowej emigracji z Polski dopiero się zaczyna. W Berlinie działają dwa okienka obsługiwane przez polskojęzycznych urzędników, gdzie można założyć firmę w kilkanaście minut, a potem ze wszystkich obowiązków sprawozdawczych i podatkowych wywiązywać się drogą elektroniczną. – Mam wrażenie, że polski rząd nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji, jakie niesie członkostwo z UE, bo na razie mimo zapowiedzi żadnych istotnych udogodnień dla przedsiębiorców nie wprowadził – dodaje Andrzej Sadowski.

Choć wszystko odbywa się zgodnie z prawem, to jednak tych kilka tysięcy firm, które zrezygnowały z usług ZUS, korzysta teraz z tarczy podatkowo-składkowej, zaburzającej zasady równej konkurencji. No i oczywiście ogranicza wpływy do samego ZUS. Urzędnicy mają w tej sytuacji dwa wyjścia. Pierwszym jest obniżka składek dla mikroprzedsiębiorców do poziomu zbliżonego do brytyjskiego czy litewskiego. Jak twierdzą specjaliści, nie jest to niemożliwe, ale wymagałoby głębszej reformy systemu emerytalnego i ograniczenia przywilejów młodych emerytów, między innymi górników. Dlatego zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest drugie rozwiązanie. Skoro przedsiębiorcy znaleźli kruczek prawny pozwalający uciekać przed ZUS, to urzędnicy prędzej czy później znajdą sposób na to, by niepokornych przywrócić na jego łono.

Źródło: wprost.pl, Autor: Andrzej Rogowski

Czytany 2827 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 13 grudzień 2012 00:40